# 42
Obrażona na mnie aktualnie matka wręcza mi rano karteczkę. Wzywa się pilnie panią... do stawienia się na posterunku policji przy ulicy... Karteczka była w drzwiach.
Myśl no.1 - ten skurwiel już zaczął się mścić i coś zamieszał. Myśl no.2 - złapali mnie tym cholernym radarem, który robi zdjęcia i każą przelać z pół wypłaty na ich pieprzone konto. Zadzwoniłam, grzecznie, o co chodzi, a tu miły pan posterunkowy pyta się jak stoi sprawa z tymi groźbami karalnymi, bo on tu ma taką notatkę, musi ją przekazać dalej i chciał się zapytać, nie, nie musi pani już przyjeżdżać, chyba że jest jakiś inny problem, to zapraszam wtedy do mnie, srata tata.
Wysłałam dzisiaj pismo do Prokuratury, że w związku z wydarzeniami, które miały miejsce w dniach takich i takich, chciałam złożyć doniesienie o popełnieniu przestępstwa, że jestem gotowa w każdej chwili złożyć zeznania, etc. Nie spodziewam się cudów, prędzej już wkurwienia, że czemu tak wolno, że się obijają, że nie ma żadnych konsekwencji, a ja ciągle się boję... Ale to chyba lepsze niż bezczynność.
Już dawno powinnam zrobić coś w tym kierunku.
Swoją drogą - pierdolone polskie prawo i przepisy, które chronią przestępców, a nie poszkodowanych. Tak właśnie - teraz mogę porzucać mięsem w tym temacie, skoro już znam to z autopsji.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz